Szewc bez butów chodzi… Autobikefitting i przyzwyczajenia.

O sile przyzwyczajenia do wysokości siodełka. autobikefittng 3

Dlaczego szewc bez butów chodzi? No właśnie. Zrobić bikefitting na sobie samym jest dość trudno.  Nie wystarczy bazować na intuicji i własnym odczuciu ciała, ewentualnie miarce. Przy bikefittingu należy spojrzeć krytycznie na pozycję. Natomiast ustawiając samego siebie, trzeba też, na samego siebie spojrzeć krytycznie, a nie jest to łatwe.

Gdy spędzamy w tygodniu 8-15 godzin na rowerze, przyzwyczajamy się do pozycji na nim. Trenując najczęściej nie czujemy nic złego. O ile nie boli kolano, czy kręgosłup. Jest to siła przyzwyczajenia.

Co jednak będzie, jeśli to poczucie jest mylne i jesteśmy przyzwyczajeni do złej pozycji?

Zainspirowała mnie sytuacja z początku lata. Zaplanowałem trening na rowerze na którym jeżdżę zdecydowanie rzadziej niż na innych. Gdy rozpocząłem jazdę poczułem się bardzo nieswojo z wysokością siodełka.  Zadałem sobie pytanie: Czy to jest na pewno moja pozycja, do której byłem przyzwyczajony? Czy jeździłem tak cały zeszły rok?

Z uwagi na przeprowadzkę, zmianę siedziby firmy i narodziny córeczki przejechałem dużo mniej kilometrów w tym roku

Zanim usiadłem po przerwie na siodełku wspomnianego Stumpjumpera FSR pamiętałem skoki, pamiętałem łatwość podjazdów i wyprostowaną sylwetkę, regulowaną sztycę command post, pozwalającą obniżyć siodło o 3 lub 15cm przyciskiem na kierownicy. Pamiętam długie zjazdy w górach, godzinne podjazdy, ech szkoda gadać jadę!!!

Wyjazd z Gdańska do lasu okazał się niezłym wyzwaniem. Już po 700 metrach zatrzymuje się – sprawdzam czy siodełko jest na tej samej wysokości bo wierzyć mi się nie chcę jak ja mogłem cały zeszły rok jeździć na tak nisko ustawionym siodełku?… patrze na sztycę „dziewiątka” na skali, tak jak trzeba jeszcze osadzony brud utwierdza mnie, że wszystko jest ok. Sprawdzam sztycę command post, wstaje z siodła wciskam manetkę na kierownicy aby upewnić się czy jest wysunięta. Kolejne 2 km- nie wierzę, wyjąłem imbus 4mm, bo nie potrafię tak jechać na rowerze, podnoszę siodełko o 1cm! Wsiadam,  „o niebo lepiej” pomyślałem, jak to możliwe 1 cm to bardzo dużo – czyżby mi nogi urosły? Mięśnie zmalały na pewno, może muszę się na nowo przyzwyczaić? Matemblewo trasa XC, Słowackiego- tunel, jestem w oliwskich lasach, jakieś strome ścianki od Abrahama. Myślę sobie a co tam będę się męczył obniżę siodło przed stromą ścianką. Wciskam manetkę pneumatycznej sztycy command post „Klik”, charakterystyczny strzał sztycy, POSZŁA W GÓRĘ!!! Na moich ustach śmiech. Nie możliwe command post był jednak schowany 3cm! Całą moją jazdę i pewnie od paru miesięcy w garażu. Mam w efekcie 3cm wyżej siodło i jeszcze ten 1 cm co podniosłem w drodze do lasu. To dużo za dużo- nie sięgam do pedałów :p!

Moje przyzwyczajenie zostało zresetowane niejeżdżeniem i nową (błędną) pozycją. Czułem za nisko siodełko bo było 3cm niżej niż zawsze, podniosłem o 1 cm i było sporo lepiej ale nadal nie tak. Ta gra w wysokość siodełka bawi mnie do łez, jestem specjalistą od oceny najlepszej wysokości siodła, a sam właśnie odkryłem  jak wielki popełniłem błąd ufając przyzwyczajeniom.

Wróciłem do „kreski z dziewiątką” na wskaźniku sztycy tj.77,1cm od środka osi supportu, wysunięty command post. bf autoWsiadam na rower po 300 metrach zatrzymuje się – za wysoko. Obniżam 5mm jadę w teren. Nie wiem, trochę unoszę, znowu opuszczam. Zakręty testy, podjazdy, zjazdy, zsuwanie za siodełko. W końcu mam subiektywnie najlepszą wysokość. Tak czuje się najlepiej 6mm niżej niż w zeszłym roku.

Wracam do firmy. Drzwi VeloLAB otwierają się dla mnie nieco inaczej niż zwykle, dziś ja mam być ustawiany. Stawiam rower na platformę staję przed lustrem oglądam siebie, przysiad przodem, bokiem. Dawid nasz fizjoterapeuta sprawdza moje ruchy i elastyczność. Testuje mój skłon. Czas się dokładnie pomierzyć na rowerze. Na ciało Dominika nakleja diody systemu Retul, buty, kostka, kolano, biodro. Troszkę pomocy najbliższych okazało się niezbędne.  Patrzę na ekran…

Zrzut ekranu 2015-09-18 21.07.34 Zrzut ekranu 2015-09-18 21.09.12 

Kolejny raz widzę sam siebie w kolumnie cyfr niczym w „retulowym matrixe”. Wiem, że subiektywna pozycja poszukiwana w lesie jest teraz całkiem optymalna ( przynajmniej wysokość siodełka). Szukałem teraz potwierdzenia w obiektywnym pomiarze. Systemem Retul utwierdza mnie, że jest całkiem nieźle zostawiam siodełko 6mm niżej i przesunąłem jeden blok.Zrzut ekranu 2015-09-18 21.01.37

Pomiar pozycji pokazał, że rzeczywiście miałem wcześniej za wysoko ustawione siodełko. Tzn. głównie za sprawą prawej nogi. Do najbardziej symetrycznych ludzi nie należę. Prawą nogę prostuję bardziej niż lewą i pedałuję nią stawiając stopę bardziej na palcach aby to kompensować. Dodatkowo przy ocenie skłonu w przód Dawid i Dominika zwrócili uwagę, że lewy talerz biodrowy jest znacznie wyżej. W konsekwencji dla własnego bikefittingu powinienem obniżyć siodełko 6mm i przesunąć prawy blok o 5mm bardziej do przodu. Tak też uczyniłem. Mogę ze spokojnym sumieniem przyzwyczajać się do nowej prawidłowej pozycji.

bf auto2

Ustawienie obecne 6mm niżej jest dużo bardziej optymalne utwierdziłem się w przekonaniu, że ustawiłem całkiem nieźle wysokość siodełka testując 3-4 możliwości w lesie. Okazało się też, że cały zeszły rok miałem odrobinę za wysoko – głównie z uwagi na nadmierne rozprostowanie prawego kolana. Dlatego też w prawą łydkę częściej łapał mnie skurcz! Mam też bardziej wytartą wkładkę w bucie pod prawym paluchem stopy. Wszystko się zazębiło jak puzzle.

Szczególnie jeśli chodzi o mtb, gdzie technika jazdy i stopień trudności tras wpływa na naszą preferowaną pozycję ciałaautobikefitting ważne, aby w terenie za wysoko ustawione siodło nie „krępowało” nam ruchów, ciasnych zakrętów i skoków. Ważne jednocześnie aby nie było za nisko na podjazdach.

Wniosek?

-żałuję, że nie zrobiłem sobie kompleksowego bikefittingu wcześniej.

Mikro Makro ?

kurek na jutro

Nasz wyjątkowy gość Adrian Kurek przyjechał do nowej siedziby VeloLAB w Gdańsku. Nie lada wyzwanie, gdyż już po rozmowie telefonicznej wiedziałem, że Adrian o swojej pozycji wie praktycznie wszystko:

  • kiedy unoszę dziób siodła to…

  • kiedy obniżam to zaraz czuję to…

  • kiedy jest wyżej / niżej spodziewam się…

  • kiedy przesuniemy do przodu to tak, a do tyłu tak…

Oczywiście wykonaliśmy zmiany jakich Adrian nigdy jeszcze nie stosował w żadnej konfiguracji. Między innymi 4mm różnicy w ustawieniu bloków. Po miesiącu jazdy i jego testach w tempówkach ostatecznie zmiana była trochę za duża i stanęło na dwóch milimetrach.

W konsekwencji tego spotkania nasunęła mi się myśl, aby przedstawić wam dwa typy kolarskiej percepcji tj. mikroadjusters i makroabsorbers. to dwa pojęcia, które opisują jak różne mogą być odczucia zmian pozycji przez kolarza. Wprowadza je w swojej nowej książce „Bike fit” Phil Burt. Mikroadjuster reaguje na milimetrowe zmiany, czyli bez problemu wyczuje 0,5mm w różnicy w wysokości siodełka. Makroabsorber to ignorant pozycji, który po 30 minutach jazdy nie zauważy, że jedzie na nieswoim rowerze albo mimo, że w trakcie jazdy obniży mu się siodło o 2cm to nadal ukończy bez problemu wyścig.

Wrażliwość jaką posiadamy w trakcie jazdy zależy od naszego układu nerwowego. Czucie tego w jakiej pozycji jest nasze ciało zależy do proprioceptorów- czyli od takich komórek w naszych ścięgnach, które informują o swoim napięciu.

Mózg odbiera te impulsy i buduje nasz obraz ciała. Istnieją choroby tego układu, opisuje je np. Dr Oliver Sacks w książce „Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”, przedstawia w niej historie różnych pacjentów np. człowieka, który nie miał świadomości pozycji swojego ciała i leżąc na łóżku szarpnął swoją dłoń w strachu jak obcą, wyrzucając samego siebie z łóżka. Zupełnie inny mechanizm niż ten gdy w filmie Fight club Brad Pitt chory na rozdwojenie jaźnie wyrzuca siebie z jadącego auta.

Ale po takim długim wstępie wróćmy do roweru i tego jak czujemy naszą pozycję. Indywidualna wrażliwość jest zależna od pracy naszych receptorów w ścięgnach i od naszego mózgu, który interpretuje te impulsy. Jeśli impulsy ze ścięgien są silne, a głowa przeczulona na ich odbieranie to powstaje nam taki typ jak Adrian mikroadjuster, który odczuwa każda zmianę. Słowa wypowiadane w trakcie fittingu :

-„ a o ile zmieniłeś?

-Tak rozumiem dobrze zobaczymy zaraz,

-oj nie, teraz to czuję za wysoko/ za nisko.”

Po drugiej stronie medalu możemy mieć osobę, której ścięgna poszły na wakacje i nie bodźcują głowy, a głowa nie zwraca uwagi na takie lekkie pobudzenie. Sygnał alarmowy u takich osób pojawia się bardzo późno i ich ruch wyjątkowo dobrze adaptuje się do wszelkich warunków. Te osoby w trakcie fittingu używają słów,

-teraz jest super,

-no całkiem dobrze mi się jedzie,

-jeszcze lepiej mi się jedzie

-teraz jest dobrze tak?”

Czy 2-3 cm za nisko siodełko to problem? Zarówno dla jednych oraz drugich tak. Z tym że, Makroabsorber potrzebuje bikefittingu aby pracować optymalnie po wielu godzinach jazdy, a Mikroadjuster potrzebuje go również, ale zmiany muszą być wykonane w minimalnych wartościach i w minimalnie małej ilości miejsc łączenia człowieka z rowerem. Warto zrobić plan zmian i wprowadzać je jedna po drugiej w kilkudniowych odstępach, aby wiedzieć co jest akceptowane a co nie.

Pozostaje jeszcze kwestia średniaków, których jest najwięcej. Rady od bikefittera przyjmują z przekonaniem, ale muszą sami przemyśleć czy zmiany są dla nich lepsze czy gorsze, są pozytywnie nastawieni na nowe odczucia, do których często muszą się przyzwyczaić, ale co najważniejsze muszą zrozumieć, że zmiany są dla nich lepsze z punktu widzenia biomechaniki – symetrii pracy lub zmniejszenia bólu.

Nie ma prostych reguł jeśli chodzi o profesjonalne ustawienie roweru i nie można kierować się szablonowym postępowaniem. Dlatego, aby człowiek był zadowolony ze swojej pozycji na rowerze musi dobrze znać swoje ciało, a bikefitting na pewno mu to ułatwi.

©VeloLAB 2010 - 2018